Luksus to nie bycie dla siebie skąpym.

Luksus. To takie słowo, które większości kojarzy się z szampanem i truskawkami na śniadanie. Z milionami na koncie, małym pieskiem ostrzyżonym u najlepszego psiego fryzjera i zaparkowanym pod pałacem Porshe.
Miałam kiedyś chłopaka, który życzył wszystkim luksusu. Ludzie machali na te życzenia ręką, myśląc o tym życzeniu jako o czymś dla nich nieosiągalnym. 

Uśmiechnęłam się dziś do tych wspomnień. Jest poniedziałek, a ja o 13:13 biorę kąpiel, mam dużo ciepłej wody, własną łazienkę i pięknie pachnący balsam do ciała. Mam szczotkę, której używam do szczotkowania całego ciała, dostałam ją od przyjaciółki. Opływam luksusem – pomyślałam. Luksus to nie bycie dla siebie skąpym. To dostrzeżenie tego, że ma się dach nad głową. To ciepły deszcz spadający na ramiona. To uśmiech od najbliższej osoby albo od tej zupełnie obcej. To świadomość posiadania. I nie chodzi wcale o te wszystkie rzeczy, których nie mamy a chcielibyśmy mieć. Mam piękne zdrowe ciało, mam odwagę by popełniać błędy i stale się uczyć. Mam odwagę by tę naukę wykorzystywać. By podejmować śmiałe decyzje. By zrezygnować z relacji, miejsc i ludzi z którymi mi niewygodnie. Luksus to śmiałość w byciu sobą. Na pieniądze trzeba ciężko zapracować, trzeba wyrzec się chęci, wstawać niechętnie i pół życia tracić na bycie w miejscu, w którym nie chcielibyśmy być, odliczając czas końca pracy. Słyszę często „tak jest i trudno”. Nie zgadzam się. Być może poszukiwania tego, czego rzeczywiście chcemy nie są proste, ale jeśli podejmiemy ten trud, jeśli spróbujemy dowiedzieć się kim jesteśmy, czego chcemy i zaczniemy to robić, to okaże się, że możemy wstawać chętnie, że możemy wykonywać zadania, których nie możemy się doczekać a następnie możemy zasypiać dumni. Mam ten luksus, że mogę pracować kiedy chcę. Mogę pisać, mogę grać i dzielić się emocjami. Moja praca polega na byciu czujnym i otwartym. Na uważności. Mogę być w domu, urządzić go wedle własnych upodobań, mogę codziennie chętnie do niego wracać. Mogę wracać do ludzi, którzy mnie kochają i których ja kocham. Nie dlatego, że mam szczęście, że ktoś mi pomógł, że mam dużo pieniędzy ale dlatego, że tak wybrałam, dlatego, że dostrzegam luksus rzeczy najmniejszych. Cieszę się z drobiazgów. Ze wschodzącego słońca, z parzonej rano kawy, z polskiego chleba posmarowanego masłem. Z zagranicznych niezrozumiałych słów, z dostępności wiedzy. Codziennie wybieram to czym się otaczam. Nie obserwuję rzeczy, które mnie nie interesują. Nie spędzam czasu oglądając cudze życie. Patrzę na swoje dłonie i jestem przeszczęśliwa, bo mam dziesięć palców, które mogą naciskać klawisze przelewając moje myśli. Cieszę się, że się nie boję, że mam rodziców, siostry, narzeczonego i ich rodziny. Mam znajomych, do których zawsze mogę zadzwonić, którzy cieszą się kiedy mnie widzą. Możemy dzielić się swoją codziennością, mogę się od nich uczyć. Każdy nasz partner jest naszym nauczycielem. Każdy spotkany na drodze człowiek jest naszym lustrem. Jeśli ludzie wydają się wam wstrętni i nic nie warci to moment, żeby się zatrzymać i spojrzeć na siebie. Moment by nie oceniać, nie oskarżać, a zastanowić się nad tym dlaczego tak myślę. Moment na przyjrzenie się brakom i chęcią. Ile razy słyszałam, że w urzędach nie da się nic załatwić, że panie tam pracujące są niemiłe. Bywają, ale dlatego, że bronią się przed kolejnymi atakami. Czy spróbowaliście się do nich uśmiechnąć? Czy pytacie dlaczego są złe? Czy dziękując za kupienie czegokolwiek w sklepie patrzycie ludziom w oczy, czy rzucacie „dziękuję” w ladę i wychodzicie? To my wybieramy. To my sprawiamy. Budujemy wokół siebie naszą rzeczywistość. Całe swoje dotychczasowe życie spędziłam na nauce mówienia tak i nie. Te dwa słowa używane w zgodzie ze sobą, potrafią czynić cuda. Wielokrotnie było mi niewygodnie na co przytakiwałam. Wielokrotnie ktoś wybierał za mnie a ja oddawałam swoje decyzje do dyspozycji. Oddawałam tym samym odpowiedzialność. Wzięcie odpowiedzialności na siebie nie jest łatwe, ale to pierwszy krok to tego, żeby było tak jak chcemy. Nauczyłam się mówić nie, kiedy czuję, że coś nie jest zgodne ze mną. Nauczyłam się mówić tak, kiedy pojawiają się sytuacje których choćbym się bała, prowadzą mnie do nowego, do doświadczania, do możliwości. To prawdziwy luksus. Luksus to umiejętność mówienia tak i nie. Luksus to coś co wystarczy zauważyć. To codzienna radość z rzeczy małych. To wdzięczność za to co się ma. A większość z nas ma super dużo. Ma siebie. To wystarczy. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *