
Nigdy wcześniej nie byłam tak różnorodna. Odkąd zostałam mamą podróżuję po krańcach ambiwalencji. Mieszczę w sobie przeciwieństwa. Czucie tak szerokiej gamy na początku było zadziwiające. Dziś z uznaniem patrzę na tę wielość. Na czułość w koniuszkach palców dłoni, które setki razy w ciągu dnia przeczesują jego włosy, a wiem przecież, że w tym samym czasie mam w tych dłoniach siłę, co uniesie każdy trud.